Join Us for First Friday Art Walk & Our 2nd Anniversary Celebration – Fri. Nov 6th – 5pm – 9pm

Polski rynek kasyn online znajduje się w punkcie krytycznym, który wymaga pilnych decyzji systemowych. Z jednej strony mamy państwowy monopol sprawowany przez Totalizator Sportowy, z drugiej – rosnącą w zastraszającym tempie szarą strefę, która według najnowszych danych sięga już 40 procent rynku kasyn internetowych. Dla przeciętnego gracza, który szuka bezpiecznej i uczciwej rozrywki, kluczowe staje się świadome podejście do wyboru platformy. Coraz więcej Polaków poszukuje jednak rozrywki poza legalnym systemem, często nieświadomie, co stwarza ogromne ryzyko zarówno dla nich samych, jak i dla budżetu państwa. Niezależne zestawienia, takie jak ranking kasyn online w Polsce, mogą pomóc w orientacji na tym skomplikowanym rynku, ale w praktyce legalny wybór jest mocno ograniczony przez strukturę monopolu.

Skala problemu jest zatrważająca. Według danych z raportu Warsaw Enterprise Institute, w 2025 roku z usług nielegalnych operatorów korzystało ponad 3 miliony Polaków, lokując u nich depozyty o łącznej wartości 15 miliardów złotych. Co trzeci złoty przegrany w internecie trafia do szarej strefy. Najbardziej niepokojący jest fakt, że aż 51 procent graczy jest przekonanych, że inne kasyna poza Total Casino również działają w Polsce legalnie. Ta świadomościowa przepaść jest jednym z największych problemów – ludzie nie wiedzą, że grają w miejscach bez żadnej ochrony prawnej, często myląc je z legalnymi platformami.

Szara strefa – liczby, które nie pozostawiają złudzeń

Obrót całej szarej strefy hazardowej w Polsce sięga obecnie około 74 miliardów złotych rocznie. W samym segmencie kasyn online legalny udział wynosi zaledwie 60 procent, co oznacza, że aż 40 procent rynku kontrolują podmioty działające poza polskim prawem. Dla porównania, w otwartych rynkach, takich jak Wielka Brytania, legalny udział w rynku gier online wynosi 92 procent, we Włoszech 90 procent, a w Czechach 82 procent. Polska wypada więc dramatycznie słabo na tle krajów, które zdecydowały się na konkurencyjny model rynku.

Problemem jest nie tylko skala, ale także profil nielegalnych operatorów. Dominują podmioty zarejestrowane w rajach podatkowych, takich jak Curaçao, Rosja czy Białoruś, gdzie licencję można uzyskać za ułamek kosztów w porównaniu do standardów europejskich. Jak wskazał Zdzisław Kostrubała, reprezentujący stowarzyszenie Graj Legalnie, na jedno legalne kasyno online w Polsce przypadają tysiące nielegalnych stron. Nielegalne kasyna dostosowują swoje strony do polskiego gracza, oferują polski interfejs i obsługę klienta, ale jednocześnie nie płacą podatku od gier, ignorują zakaz reklamy, nie weryfikują wieku graczy, nie stosują mechanizmów odpowiedzialnej gry ani narzędzi ochrony przed uzależnieniem. Co więcej, nie gwarantują ani uczciwości gry, ani wypłaty środków – w przypadku sporu gracz nie ma żadnej możliwości dochodzenia swoich praw przed polskim sądem.

Eksperci: monopol przegrywa walkę z szarą strefą

Podczas debaty na Europejskim Kongresie Gospodarczym w Katowicach w 2026 roku eksperci zgodnie wskazali, że obecny model państwowego monopolu nie spełnia swojej roli. Zdzisław Kostrubała podkreślił, że brak aktualizacji prawa od 10 lat pogłębia problem, a obecne narzędzia – m.in. blokady domen i płatności – są zwyczajnie nieskuteczne, o czym świadczy fakt, że nielegalny rynek obejmuje tysiące stron i ponad 55 tysięcy domen w rejestrach blokad. Zdaniem Kostrubały rozwiązaniem byłoby otwarcie rynku kasyn online w systemie licencyjnym, wzorowanie się na rozwiązaniach Danii i Norwegii oraz uznanie, że pełna kontrola nad rynkiem wymaga współpracy z legalnymi operatorami.

Profesor SGH Artur Nowak-Far wskazał, że Unia Europejska dopuszcza monopole, ale tylko jeśli są proporcjonalne i uzasadnione ochroną graczy, a dochody budżetowe nie mogą być głównym celem regulacji. Podstawowym problemem w Polsce jest to, że państwo ustanowiło pewien zasób reguł prawnych, których nie jest w stanie – mimo posiadanych prerogatyw – skutecznie egzekwować i stosować. Kluczowe jest to, aby państwo działało efektywnie i potrafiło ograniczać szarą strefę, a nie tylko koncentrowało się na jej skali.

Banki i Totalizator Sportowy kontra nielegalny hazard

Z kolei przedstawiciele Totalizatora Sportowego i sektora bankowego wskazują na potrzebę przesunięcia akcentu z walki z domenami internetowymi na kontrolę przepływów finansowych. Mariusz Kaczmarek, dyrektor zarządzający Pionem Technologicznym Totalizatora Sportowego, przyznał, że kontrolują dziś 70–80 procent rynku kasyn online, ale wyzwaniem pozostaje szara strefa, która wciąż zagospodarowuje 20–30 procent tego segmentu. Jego zdaniem dotychczasowe działania państwa, administracji skarbowej, sektora bankowego i Totalizatora Sportowego przyniosły wymierne efekty, jednak dalsze ograniczanie nielegalnego hazardu wymaga przesunięcia akcentu z walki z domenami internetowymi na kontrolę przepływów finansowych. To właśnie pieniądze – a nie adresy stron internetowych – stają się dziś głównym polem walki.

Paweł Szulik ze Związku Banków Polskich zwrócił uwagę, że zmiana domeny jest dla przestępców praktycznie bezkosztowa, dlatego przyszłość należy do rejestrów podmiotowych, obejmujących właścicieli, beneficjentów rzeczywistych oraz powiązane struktury biznesowe. Takie rozwiązania funkcjonują już m.in. w Norwegii i na Słowacji. Według Kaczmarka od momentu zgłoszenia do faktycznego wpisu domeny do rejestru i jej zablokowania może minąć nawet 30 dni – w miejsce jednej zablokowanej strony w ciągu godziny pojawia się dziesięć nowych. Banki dysponują dziś zaawansowanymi narzędziami analizy ryzyka, które mogłyby znacznie skuteczniej identyfikować nielegalne transakcje, gdyby zostały odpowiednio wykorzystane w walce z nielegalnym hazardem.

Społeczne koszty niekontrolowanego hazardu

Problem nielegalnych kasyn online to nie tylko kwestia straconych podatków. To przede wszystkim zagrożenie dla samych graczy, szczególnie tych najmłodszych. Według danych Stowarzyszenia Graj Legalnie, z nielegalnych serwisów korzysta kilkaset tysięcy nastolatków, którzy nie są weryfikowani pod kątem wieku. Nielegalny hazard jest łatwo dostępny – reklamy na social mediach, influencerzy promujący platformy offshore, a także agresywne mechanizmy psychologiczne sprawiają, że młodzi ludzie bardzo szybko poddają się skłonnościom do patologicznego hazardu.

Z drugiej strony, jak wynika z badań przeprowadzonych na zlecenie Centrum im. Adama Smitha, 62 procent Polaków uważa, że większa dostępność kasyn online to większe ryzyko uzależnienia u młodych dorosłych, a 71 procent badanych uważa, że dostępność do kasyn internetowych w Polsce powinna być niewielka. Ponad trzykrotnie więcej badanych popiera monopol państwa w tym obszarze niż jest mu przeciwnych. Radosław Kietliński, doradca zarządu Totalizatora Sportowego, podkreśla, że system odprowadzania części wpływów z gier na cele społeczne funkcjonuje do dziś – w 2025 roku Totalizator Sportowy przekazał łącznie 1,5 miliarda złotych na Fundusz Wsparcia Sportu i Kultury oraz 3,5 miliarda złotych podatków bezpośrednio do budżetu.

Przyszłość rynku – liberalizacja czy zaostrzenie?

Polski rynek hazardowy stoi na rozdrożu. Dotychczasowe narzędzia kontroli, oparte głównie na blokowaniu domen, zawodzą – co miesiąc do rejestru trafiają setki nowych domen, a walka przypomina efekt hydry. Eksperci wskazują, że potrzebne jest przesunięcie akcentu na kontrolę przepływów finansowych i wykorzystanie zaawansowanych narzędzi analitycznych, którymi dysponują banki.

Z kolei Totalizator Sportowy broni obecnego modelu, wskazując na misję publiczną i środki, które trafiają na sport i kulturę. Radosław Kietliński argumentuje, że polski model kontroli rynku hazardowego utrzymuje szarą strefę na poziomie 20-30 procent i wciąż nie ma dla niego lepszej alternatywy w Europie. Podkreśla również, że w Holandii, która zliberalizowała rynek, liczba aktywnych kont graczy wśród osób do 24. roku życia wzrosła drastycznie, co dowodzi, że zmiany niosą ze sobą nowe zagrożenia. Jak podkreślił, likwidacja monopolu to droga w jedną stronę – nie ma w zasadzie szans na powrót, a Holendrzy do dzisiaj żałują swojej decyzji.

Pytanie, czy decydenci zdecydują się na odważne reformy, czy będą trwać przy nieskutecznym monopolu, który nie chroni ani graczy, ani budżetu państwa, pozostaje otwarte. Według raportu Warsaw Enterprise Institute, w latach 2026–2030 budżet państwa może stracić przez szarą strefę około 9,4 miliarda złotych z samego podatku od gier. Czas na konkretne działania, zanim problem wymknie się spod kontroli całkowicie.